Teraz.

Cześć, jestem S. Strasznie się denerwuję pisząc te słowa. Czuję się jakbym rozmawiała z kimś osobiście, jakbym przedstawiała się komuś dla mnie ważnemu. Nie znam Cię, pewnie nigdy Cię nie zobaczę ale jest dla mnie cholernie ważne żeby dobrze przed Tobą wypaść. Może przez kompleksy a może przez próżność – nikt nie lubi być źle oceniony, nie? Na razie postaram się o tym zapomnieć i po prostu popłynąć.

Mam 25 lat, męża i dziecko. Nie mam pracy i nie dokończyłam studiów. Buduję dom. Marzę i śnię o pracy w bibliotece – zresztą moim niedokńczonym kierunkiem jest bibliotekoznawstwo. Mam nadzieję że kiedyś uda się zrealizować pierwsze i dokończyć drugie. Mój mąż, K., oprócz pracy prowadzi pasiekę w czym czasem mu pomagam, obsługuję też sprzedaż naszego miodu przez internet. Niedawno odkryłam biżuterię sutasz i wpadłam – szyję dzień i noc, kiedy tylko mam czas, a mam go mało. Lub inaczej – kiepsko go organizuję. Cholernie kiepsko. Uwielbiam czytać blogi i po lekturze co najmniej kilkudziesięciu tekstów na ten temat stwierdzam z pewnością że jestem ciężkim przypadkiem modnej ostatnio prokrastynacji. No wszystkie książkowe objawy. Nie lubię pewnej swojej cechy – ludzie mnie nie słuchają. Pogodziłam się z tym, ale i tak tego nie lubię. Wiesz, są ludzie którzy mają naturalnie rozwiniętą charyzmę (lub dobrze wypracowaną) i swobodnie stają się centrum grupy. Kiedy ja się odzywam – ludzie w sposób bezproblemowy mi przerywają. Widzę że nie robią tego złośliwie, po prostu jakoś łatwo mnie zagadać, mimo że jestem wewnętrznie silną osobowością. Taki paradoks. Jest to jeden z powodów dla którego w ogóle się do Ciebie odzywam. Mogę wygadać się do woli, ciągiem jednostajnym. Jasne, nie musisz kończyć czytać. Ale ja przynajmniej skończę pisać.

Tym pół-CV, pół-wynurzeniem na kozetce psychologa kończę. Od następnego razu będę tu rozwijać to o czym pisałam powyżej, będę przelewać zduszone emocje, dzielić się tym co lubię i co mnie boli, tym co znajdę ciekawego w sieci i tym co pomimo prokrastynacji udaje mi się zrobić.

Do zobaczenia.